
| Bez partykularyzmów Rozmowa z Janem Surdyką, członkiem Zarządu Powiatu Toruńskiego - Jak ocenia Pan współpracę partnerów koalicyjnych po czterech miesiącach od wyborów samorządowych? - Radnym powiatowym jestem po raz drugi. Jako szef klubu Przymierza Samorządowego współpracę z naszym koalicjantem SLD uważam za poprawną. W tej koalicji są różne zdania w zależności od tematów. Jednak mimo różnic udaje się nam zawsze wypracować konsensus. Idziemy w tym kierunku, aby dobro powiatu było najważniejsze. Taki jest główny cel pracy tej koalicji. Myślę, że takie samo zdanie, mają pozostali członkowie naszego klubu. Żadnych zgrzytów, które miałyby zaważyć na trwałości tej koalicji nie było i wierzę, że nie będzie przez całą kadencję. - To już druga kadencja w tym samym układzie politycznym. Zdążyliście się chyba poznać. - To prawda, ale zmienili się ludzie. Są to osoby z różnych środowisk. Ich przemyślenia na temat powiatu, tego co trzeba w nim zmienić, poprawić, są czasami odmienne. Mnie jako szefowi klubu niekiedy trudno pogodzić różnice poglądów. Jest to trudna praca, ale daje efekty z pożytkiem dla powiatu. - Mówi Pan, że powiat dobrze funkcjonuje, ale czy są jeszcze obszary, które należałoby poprawić? - Takim najważniejszym jest walka z bezrobociem. Nie zmieni się to dopóki nie ulegnie zmianie polityka państwa. Powiat sam w tym obszarze nie jest w stanie wszystkiego zrobić. Ten rok może okazać się lepszy od minionego, ponieważ otrzymaliśmy więcej środków finansowych na aktywne formy walki z bezrobociem. W miarę posiadanych możliwości podzieliliśmy te pieniądze. Skorzystały z nich w większym zakresie niż w ubr. gminy. Także pracodawcy w większym stopniu są zaspokajani w zatrudnianiu bezrobotnych na stażach absolwenckich, czy w innych formach aktywizacji osób bez pracy. Poza tym chciałbym, aby wzmóc działania promocyjne najlepszych przedsiębiorstw z naszego powiatu. Myślę, że Wydział Promocji powinien podjąć się tego zadania, aby pokazać, że w powiecie istnieją firmy różnych branż. Może dzięki temu przedsiębiorstwom będzie łatwiej nawiązywać kontakty. Chodzi m.in. o to, aby pomóc zakładom, które nie mają pieniędzy na promocję. Jestem jedynym członkiem zarządu powiatu, który nie wywodzi się ze sfery budżetowej. Nadal kieruję – Spółdzielnią Kółek Rolniczych – dlatego trochę inaczej patrzę na zarządzanie niż pozostali koledzy z tego gremium. Nie oznacza to, że oni źle pracują. Trudno mi porównywać jak pracował zarząd w pierwszej kadencji, a jak robi to teraz. Z obserwacji, jakie wyniosłem po tych kilku miesiącach, uważam, iż zarząd powiatu drugiej kadencji pracuje dobrze. Co ciekawe niektóre sprawy rozpatrywane są – moim zdaniem – nawet zbyt drobiazgowo. Wszystkie są zawsze głosowane demokratycznie. Nikt nikomu nie narzuca swojej woli. Każdy może wypowiedzieć swoje zdanie. Powiem szczerze - niekiedy jestem mocno zaskoczony przestrzeganiem z takim rygorem zasad demokracji. - Jak Pan ocenia swoją rolę w Zarządzie Powiatu Toruńskiego? Czy czuje Pan, że uczestniczy w procesie decyzyjnym? - Nie odnoszę wrażenia, że jestem kimś spoza. Każda moja opinia zawsze jest wysłuchana i rozważana przez pozostałych członków zarządu. Nie ma znaczenia, że wykonuję te obowiązki nieetatowo. Moje spojrzenie jest niekiedy nieco inne od pozostałych, ponieważ nie uczestniczę bezpośrednio we wszystkich zdarzeniach, jakie mają miejsce w Starostwie. Moje doświadczenie i spojrzenie z zewnątrz jest brane pod uwagę. - Jak Pan ocenia współpracę ze służbami, inspekcjami i strażami? Czy mieszkańcy powiatu mogą czuć się spokojnie? - Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. W ciągu minionych trzech miesięcy uczestniczyłem w posiedzeniach i naradach różnych służb. Przyglądam się im i analizuję stan naszych wzajemnych stosunków. Zastanawiam się czego brakuje, aby współpraca powiatu ze służbami i inspekcjami była jeszcze lepsza. Przypuszczam, że czeka mnie jeszcze wiele spotkań, w czasie których będę chciał jak najlepiej poznać specyfikę pracy każdej z nich. Chciałbym, aby ta współpraca była jak najlepsza, również dzięki kontaktom z komisją ładu i bezpieczeństwa publicznego rady powiatu. - Jest Pan prezesem Spółdzielni Kółek Rolniczych w Rzęczkowie. Czy pełnienie funkcji członka zarządu powiatu nie koliduje z pańską pracą zawodową? - Zostałem wybrany radnym powiatowym. Moi wyborcy powierzyli mi ten mandat. Chciałem być radnym i uważam, że praca zawodowa nie koliduje z samorządową. Dzięki temu, że jestem członkiem Zarządu mogę sprawniej i lepiej pomagać ludziom w ich problemach. Obecnie łatwiej mi się wsłuchać w sprawy nurtujące mieszkańców powiatu i je rozwiązywać. Mój klub wysunął moją kandydaturę na członka zarządu ze względu na moje doświadczenia zawodowe i samorządowe zdobyte w pierwszej kadencji. A to, że jestem nieetatowym członkiem zarządu wynika z mojego wyboru. Praca w zarządzie powiatu pomaga mi jeszcze sprawniej kierować przedsiębiorstwem, w którym pracuję. Praca w zarządzie powiatu i szefowanie firmie nie wykluczają się na wzajem. - Czy na powiat patrzy Pan przez pryzmat gminy czy może odwrotnie? - Zawsze koszula jest bliższa ciału. Dlatego gmina jest dla mnie najważniejszą jednostką. Jednak jako członek zarządu powiatu staram się myśleć o całym powiecie. W końcu nie tylko Zławieś Wielka jest w naszym powiecie. Staram się jednak zawsze pamiętać o tym, że tam mieszkam, pracuję i chciałbym zrobić dla tej społeczności jak najwięcej. Z drugiej strony rozumiem, iż powiat nie istnieje tylko dla Złejwsi... - Inaczej pachniałoby to chyba partykularyzmem. Co sobie pomyśleliby mieszkańcy innych rejonów powiatu toruńskiego? - Nie chciałbym, aby to tak zostało odebrane. Staram się zawsze podejmować wyważone decyzje, które będą korzystne dla całego powiatu. Bywają jednak takie momenty, że świadomość miejsca zamieszkania przeważa w procesie decyzyjnym. Trochę lokalnego patriotyzmu nie zaszkodzi. Dla mnie najważniejszym celem jest służenie ludziom. Z takim priorytetem kandydowałem do rady powiatu drugiej kadencji. Osiągnąłem znacznie lepszy wynik wyborczy niż w pierwszej kadencji. Myślę, że nie zawiodę oczekiwań moich wyborców, chociaż nie chciałbym być odebrany, że służę tylko swojej gminie. - Sadzę, iż wtedy każda gmina chciałaby mieć swojego członka zarządu powiatu... - Myślę, że udaje się nam realizować potrzeby mieszkańców całego powiatu. Wzajemnie „leczymy się” z partykularyzmów. Nie mam żadnych sygnałów, że ja czy inni radni chcieliby załatwić sprawy tylko swoich gmin. Takich spraw nie ma i mam nadzieję nie będzie. - Dziękuję za rozmowę. |